czwartek, 2 czerwca 2016

Smallville - 7 subiektywnie najlepszych zdjęć z FilmWebu

Nie jest tajemnicą, że "Tajemnice Smallville" to bez wątpienia jeden z moich ulubionych seriali. Początek, kiedy zaczęłam ubóstwiać superbohaterów. I chociaż czasami o nim zapominam, teraz postanowiłam sobie na cel obejrzenie wszystkich odcinków od początku. Łącznie z sezonami, które wcześniej "olałam". Teraz jestem w czwartym.
Próbuję pisać za każdym razem, kiedy siadam do komputera, ale wychodzi mi co najwyżej kilka zdań. Podczas jednego zawieszenia, wpadłam na profil serialu na FilmWebie i zaczęłam przeglądać zdjęcia. Zdałam sobie sprawę, że każde ma swoją historię. Każde coś znaczy dla fana. Wiem, że nie byłam aż tak bardzo oddana, ale coś zrozumiałam. Że jest kilka wyjątkowych. Wszystkich jest 220. Trochę mało jak na dziesięć lat, ale i tak było w czym wybierać. Przynajmniej dla mnie. Dlatego po tak długiej nieobecności przedstawię swoje zdanie na temat tych 220 zdjęć. No, może nie wszystkich.
Oto 7 najlepszych zdjęć z "Tajemnic Smallville" znalezionych na filmwebie. 


Miejsce 7 - Początki

Spójrzmy na to zdjęcie nie myśląc o Supermanie. Widzę tu licealistę. Nastolatka, który każdego dnia wstaje do szkoły. Uczy się, ma przyjaciół. A teraz pomyślmy o super mocach, którymi jest obdarzony Clark. Jak uczy się ich używać, a nawet ma na koncie swoje pierwsze uratowania. To zaledwie początek jego drogi do wypełnienia przeznaczenia, które na niego czeka.

Miejsce 6 - Rozstanie Clarka i Lany

Nie lubiłam Lany. Wiedziałam, że to Lois jest przeznaczona Kentowi, ale nie mogłam powiedzieć, że nic do siebie nie czuli. Moment, kiedy oboje poświęcili swoją miłość, żeby ratować resztę mieszkańców miasta było bardzo emocjonujące. Z pewnością się kochali, ale potrafili stawiać priorytety. To zdjęcie jest dobre i pokazuje, jak ciężkie dla tej dwójki było przekreślenie wszystkiego, co stało przed nim otworem, żeby inni mogli żyć.

Miejsce 5 - Pierwsze spotkanie Olivera i Kary... w ostatnim sezonie

Wiem, że to nie ma najmniejszego wpływu na fabułę, ale... czekałam na to i pamiętam, jak się czułam, kiedy dostałam takie zdjęcie MMSem od koleżanki. Byłam w euforii przed dłuugą lekcją w szkole. Uwielbiam tą dwójkę i czekałam na ich pierwsze spotkanie. Może i to malutko, ale musiałam się zadowolić właśnie takim czymś. Ale to nie wszystko, bo chociaż Oliver i Kara się nie znali, to zaufali sobie już po kilku minutach spotkania.

Miejsce 4 - Rodzice Kal-Ela

Wiecie jak długo się zastanawiałam, jak wyglądają biologiczni rodzice Clarka z Kryptonu? Ja też nie wiem, ale to na pewno było bardzo długo. Aż w końcu zobaczyłam. Tutaj są razem. To jest chyba ujęcie z hologramu, ale widać, co ich łączy i już zapisują przeznaczenie dla swojego syna na Ziemi.

Miejsce 3 - Drużyna

Kiedy Liga Sprawiedliwości nie miała jeszcze nazwy, wszyscy (oglądający Smallville) wiedzieli, że tutaj już istnieje. Byli drużyną. Nie pamiętam, kto to powiedział, ale padło kiedyś zdanie, że chociaż się różnią i często się kłócą, to w obliczu zagrożenia można na nich liczyć. Bo są drużyną. Jak potem się okazało dzięki Cortney (nie wiem, jak to się pisze), która powiedziała coś podobnego do Chole, to stali się rodziną. I ten moment radości, kiedy prezenterka powiedziała, że ustawa rejestracji superbohaterów jest już nieważna.

Miejsce 2 - Stary i nowy Superman

Wiecie kim jest (a właściwie był, bo od 12 lat nie żyje) ten facet? To Christopher Reeve. Człowiek, który udowodnił, że człowiek może latać. Zagrał Supermana i był na prawdę wielkim człowiekiem. Miał wypadek, po którym musiał poruszać się na wózku i założył fundację razem ze swoją żoną. Możecie o niej poczytać tutaj. To jest oryginalna wersja, po angielsku. O jego wypadku tez jest trochę informacji w sieci. Wystarczy trochę sobie poczytać. W Smallville Reeve zagrał Dr Virgila Swanna. Pierwsze, namacalnego mentora Clarka. Miał niewiele czasu ekranowego, ale wyszło zarąbiście.

Miejsce 1 - Wszystkie zdjęcia, które udowadniają, że Clark staje się Supermanem






Bo przecież o to chodzi, prawda? Dziesięć lat i Superman przez dziesięć minut na ekranie. Powstrzymanie końca świata i pierwsze "Superman Saves a Day" na pierwszej stronie Daily Planet(stąd tytuł tego bloga, chociaż do dziennika mu daleko). Kilka tych zdjęć jest. Nie da się wybrać jednego.

Chyba nie muszę już nic dodawać, co nie? To taki mój bałagan, na którym dawno mnie nie było. Ktoś to czyta? Komentujcie. A jeśli oglądaliście kiedyś Smallville, tak jak ja, to macie okazję, żeby sobie powspominać. Bo jest co.

poniedziałek, 9 marca 2015

Kolaże-tapety dla Mary!

Zrobiłam Ci! A wygląda to tak, jak widać poniżej. W prawdzie ideały to nie są, ale źle  też nie jest. Wstawiło się trochę mało chronologicznie, ale ważne, że jest. Wystarczy powiększyć i zapisać. Mam nadzieję, ze jest zadowolona z efektów. 
Ten ma za dużo bałaganu, bo powinnam trochę to podzielić, ale może następnym razem... Jak mi się będzie chciało, może. 

Kevin w bonusie. Sorry za fotkę na kiblu... Pokusa była zbyt silna. 

A ten robiłam sobie. Jako pierwszy, a wzięłam te zdjęcia, bo był na tej premierze ładnie ubrany. 

To jest bardzo Jace'owe. Żeby nie było za bardzo, wzięłam dwa zdjęcia z nadwyżki. 

Ten mi się udał! Może zdjęcia nie są zbyt dobre, ale udało mi się je rozmieścić, z czego jestem zadowolona. 

To jest takie... Szalone. Starałam się wybierać zdjęcia ładne i zwariowane. 
No i to by było na tyle... Miałam wstawić na chomika (nie wiem, czy masz profil), ale zobaczyłam, ile zajmuje jeden plik i wzięłam to do tego bałaganu, żeby było Ci prościej. No więc... Jak się podoba? 

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Notka testowa

Tekst wklejony z http://btr-la-is-ours.blogspot.com/2013/11/31-pomyka.html żeby poeksperymentować z wklejaniu zdjęć. 
**James**
Widziałem jak David do mnie podbiega. Zauważyłem, że wcześniej podbiegł za Kendallem, który wyszedł na zewnątrz i zostawił Jennette i Nathana pogrążonych w rozmowie.
-Wujek Kendall! - krzyknął, szarpiąc mnie za marynarkę. - Taki duży pan uderzył go i zabrał ze sobą! - krzyczał zupełnie chaotycznie, a ja nie mogłem nic z tego zrozumieć. Wciąż byliśmy na imprezie pożegnalnej „iCarly”.
-Synku, powoli – powiedziałem łagodnie, chcąc goi uspokoić. - Powiedz co się stało.
David zaczął głęboko oddychać. Widziałem, że jest spanikowany i za nic nie mogłem go uspokoić.
-James, on chyba nam powiedział, że ktoś porwał Kendalla. - powiedziała Jennifer, podając małemu trochę soku w szklance.
Podniosłem na nią wzrok. Oboje wiedzieliśmy co widział David, ale tylko ona była na tyle odważna, żeby powiedzieć to na głos. Nie wiedziałem, co ma czuć, co mam zrobić.
-Dzwonimy do Izzy. - oznajmiłem, wyjmując komórkę.
**Kendall**
-Kretyni! - usłyszałem czyjś gruby głos. - Wzięliście nie tego, co trzeba.
-Szefie, tylko jego dało się wziąć. - usłyszałem kolejny gruby głos. - Tylko on był sam.
W końcu odważyłem się otworzyć oczy. Leżałem na zimnej, zakurzonej podłodze. Nade mną stało trzech facetów, którzy byli pochłonięci rozmową, o ile można tak nazwać ich obecną wymianę zdać, bo tylko jeden krzyczał na drugiego, a ten trzeci tylko się im przyglądał.
-Wiedziałem, że nie można wam powierzyć żadnej poważnej roboty. - krzyczał ten drugi. - Tysiące razy wam powtarzałam, że ma czarne włosy, w wy wzięliście blondyna! Czy wy używacie tego czegoś, co macie pod czaszką, czy zamiast tego macie tylko kawałek zgniłego orzecha.
Ten drugi, chyba w końcu zauważył, że się obudziłem i szturchnął jednego z tych facetów, na co ten natychmiast przestał krzyczeć.
-Zbudziła się nasza śpiąca królewna! - wykrzyczał nagle. - Wiesz, co tu robisz?
Usiłowałem się podnieść, ale ból głowy trochę mi w tym przeszkodził. Nagle zdałem sobie sprawę, że ze skroni leci mi krew, co mogło być jedną z przyczyn zawrotów głowy.
-To musi być jakaś pomyłka. - wykrztusiłem, po wielu nieudanych próbach podniesienia się na nogi. - Wypuście mnie.
-Chyba w twoich snach. - prychnął ten drugi. - Najpierw ta mała suka musi do nas wrócić.
-Nie wiem, o czym mówicie. - wymamrotałem.
-Nicole Brown, mówi Ci to coś?
-Jej dług został spłacony. - oznajmiłem, wiedząc, co Logan zrobił, żeby ją ratować.
-Dług tak, ale teraz więcej moich dziewczyn chce pójść w cholerę. - wyjaśnił. - A jeżeli odzyskam tę małą dziwkę, inne wybiją sobie z głowy pomysły.
-Nie nazywaj jej tak. - wykrztusiłem przez zaciśnięte zęby.
Kopnięcie w brzuch powstrzymało mnie przed ponowna próbą wstania z podłogi.
-Nawet nie próbuj z żadnymi numerami. Znałem lepszych od Ciebie. - wykrzyczał, kopiąc mnie po raz kolejny, co spowodowało kolejną falę bólu. Przecie z chciałem, żeby tylko zostawili mnie w spokoju. Niczego więcej nie pragnąłem. Chciałem tylko wrócić do przyjaciół.
**Aliana**
Kiedy James mi powiedział, co się stało, myślałam, że oszaleję. Jak ktoś mógł porwać Kendalla? I David to widział? To jest coś niewiarygodnie okropnego!
Pośpiesznie zadzwoniłam do marka, mówić mu, żeby sam sobie jakoś poradził i natychmiast pojechałam na posterunek, do Izzy. Ona musi coś z tym zrobić. Na pewno. Ma za sobą całą jednostkę antyterrorystyczną. Wsiadłam do samochodu i pojechałam na posterunek.
Kiedy w końcu stanęłam przed budynkiem, wybiegłam z auta i wpadłam do środka, szukając Izzy.
Dobrze znałam rozmieszczenie biurek i pokoi, więc, nie było żadnego problemu z odnalezieniem dziewczyny mojego brata.
-Co się stało? - zapytałam, kiedy tylko ją zobaczyłam.
-Aliana, proszę, tylko się nie denerwuj... - zaczęła. - porwano Kendalla, ale już go szukamy. - powiedziała. - Już go szukamy. Mamy nagrania z monitoringu. Przy odrobinie szczęścia uda nam się zidentyfikować porywacza.
Obróciłam się na pięcie, omal nie robiąc fikołka. Przed zaliczeniem gleby uratował mnie James, który pojawił się tuż za mną.
-Znajdziemy go. - powiedział z pełnym przekonaniem.
Miałam ochotę płakać. Czym prędzej usiadłam na kanapie, która stała pod ścianą.
James położył mi dłoń na ramieniu i przytulił. To nie mogło się zdarzyć! To jakiś okropny koszmar, który minie jak tylko się obudzę.
Nie przysłuchiwałam się rozmowie policjantów i Jamesa, który puścił mnie po kilku minutach. Po jakimś czasie do środka weszli pozostali, w wyjątkiem Carlosa i Logana. O dziwo, przy Nicole i Jen był jeszcze Rayan, który został powiadomiony przez nie wiadomo kogo.
**Jennifer**
Aliana była strzępkiem nerwów. Chciałam ją jakoś pocieszyć, ale nie za bardzo wiedziałam jak. Po raz pierwszy widziałam kogoś na skraju załamania nerwowego i naprawdę nie wiedziałam co mam jej powiedzieć, jak ją pocieszyć.
-Aliana, zadzwoniłam po twojego brata. - powiedziała Cicho Bella. - Nie powinnaś być teraz sama.
-Poradzę sobie. - wyszeptała przez łzy. - On na pewno ma teraz dużo innej roboty, niż trzymanie mnie za rączkę.
Chciałam do niej podejść, objąć, pocieszyć, ale nie wiedziałam, czy to cokolwiek da. Aliana usiadła na krześle, wpatrując się w okno.
-Dlaczego Logan musiał się upić akurat teraz? - powiedziała przez łzy. - Tylko on tam był...
Poparzyliśmy po sobie, po oczach Jamesa widziałam, że wie, co ona kombinuje, ale on miał zamiar jej przeszkodzić. Gdyby nie ta nocna opiekunka, to nie wiem, co zrobilibyśmy z Davidem.
-Nicole, powiedz, jak tam trafić. - wstała nagle, podchodząc do niej bliżej. - muszę tam pojechać. To musi coś dać. - dodała.
-Wiesz, że nie możemy Ci na to pozwolić? - powiedział James. - To zbyt niebezpieczne. - dodał, kiedy ta jak gdyby nigdy nic podeszła do Nicole, wręczając jej kartkę, na której ta miała ZAPISAĆ adres do burdelu w którym ją przetrzymywali.
-James, ma to gdzieś, rozumiesz?
Widziałam jej determinację, ale nie wiedziałam, jak ją powstrzymać, bo w takim stanie narobi głupich rzeczy i jeszcze bardziej się narazi.
Nagle zobaczyłam, jak upada na podłogę, leżąc bezwładnie. Wszyscy spojrzeliśmy na Izzy, która stała naprzeciwko niej z wyciągniętą bronią.
-Postrzeliłaś ją? - wykrzyczała Nicole, która jako pierwsza była zdolna do mówienia. - Dlaczego?
-Paralizator. - odparła, odkładając broń na biurko. - Tylko dla jej dobra. Zabierzcie ją stąd. Połóżcie do łóżka. - oznajmiła, kiedy James się nad nią pochylił.
-A co z Kendallem? - zapytał, kiedy w końcu udało mu się podnieść jej bezwładne ciało.
-Ja się nim zajmę. - odparła Izzy, dzwoniąc do kogoś ze stacjonarnego.
**Aliana**
Poczułam jak wracam do rzeczywistości. Otworzyłam oczy i zauważyłam, że leżę w swoim własnym łóżku. Po kilku minutach wróciły do mnie wspomnienia. Kendall...
Wstałam, plącząc sobie nogi w falbaniastej sukience. Czekaj... Jak się tu znalazłam? Pobiegłam do kuchni, gdzie siedziała Roslyn. Wstała z krzesła, jak tylko mnie zobaczyła.
-Gdzie są wszyscy? - zapytałam. - Gdzie jest Kendall? Co...
-Aliana, spokojnie. - powiedziała powoli, żeby mnie uspokoić. - Już go szukają. Izzy prosiła, żebym dopilnowała, żebyś nigdzie nie wychodziła i...
Nie chciałam słuchać jak kończy. Zamiast tego ściągnęłam z siebie sukienkę i zamknęłam się w łazience. Odkręciłam wodę, nie patrząc, czy odkręcam ciepłą, czy zimną. Ważne, żeby tylko płynęła z rur na moje spięte ramiona.
Przypomniałam sobie chwilę, kiedy Kendall gładził mnie po pokrytej piegami skórze zaraz po wspólnie spędzonej nocy. Jedynej do tej pory. Otworzyłam gwałtownie oczy i wyszłam spod kabiny, owijając się ręcznikiem. Przypomniałam sobie swój wczorajszy pomysł. Teraz Logan musiał wytrzeźwieć. Pojadę do niego i... Wtedy się zobaczy.
Minęłam Roslyn, wpadając do swojej sypialni. Wyciągnęłam z szafy bieliznę i jakieś spodnie... Dobra, bijemy rekord ubierania.
Kiedy skończyłam, wbiegłam do naszego „pomieszczenia gospodarczego”, jak mówiła na to Roslyn. Włożyłam bluzę i rozejrzałam się za torebką.
-Co ty kombinujesz? - wykrzyczała Rose, kiedy zobaczyła, co próbuję zrobić. - Proszę cię, nie rób nic głupiego... - wykrzyczała, stając mi na drodze.
Po prędce pozbierałam wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy, a już w szczególności kluczyki do samochodu. Nie przejmowałam się jej rozgorączkowaniem, tylko po prostu ignorowałam jej zachowanie, chcąc się dostać do domu chłopaków.
Nie zwracając uwagi na jej próby powstrzymania mnie przed wyjściem z domu, wybiegłam na zewnątrz i zauważyłam swój samochód zaparkowany po drugiej stronie ulicy. Wsiadłam za kierownicę i zauważyłam karteczkę przylepioną na klaksongu.
„Spuściłem Ci paliwo, sorry. Ryan.”
Szlag by to trafił. Mam tylko nadzieję, że nie wyrzucił mi zapasowego karnista z garażu. Wysiadłam i poszłam do swojej szopy, gdzie trzymałyśmy różne graty. Na pierwszy rzut oka nic się nie zmienił. Poszłam ostrożnie do kryjówki, w której chowałam różne osobiste rzeczy, których nie da się trzymać w domu. Ostrożnie podniosłam metalową bańkę, która była tak samo ciężka, jak wtedy, kiedy ją tam kładłam. Uśmiechnęłam się z satysfakcją i zatrzasnęłam za sobą drzwi.
Podeszłam do samochodu, otwierając otwór do baku. Ostrożnie wlałam te kilka litrów paliwa, które miałam w garażu na wszelki wypadek, a kiedy skończyłam, rzuciłam pusty zbiornik do bagażnika i wsiadłam do środka. Liczę, że nie przedziurawili mi skrzyni...
Odpaliłam silnik, jadąc do domu chłopaków. Kiedy w końcu zobaczyłam budynek, odetchnęłam z ulgą. Otwarte drzwi balkonowe. Logan jest w środku.
Zostawiłam samochód przed budynkiem i pognałam do środka. Logan otworzył mi po kilku sekundach. Miał wyraźnego kaca.
-Pamiętasz, jak spłacałeś dług Nicole? - zaczęłam bez żadnego powitania. - Gdzie to było?
Logan popatrzył na mnie nieprzytomnie. No tak, jeszcze tylko tego brakowało. Przepuścil mnie w drzwiach i zamknął drzwi.
-O czym ty mówisz? - wymamrotał, wyrzucając do kosza pustą butelkę po wodzie.
-No mów. - pogoniłam go,.chcąc jak najszybciej wyciągnąć od niego te informacje. - Porwali wczoraj Kendalla i ja naprawdę nie mam czasu na jakiekolwiek gierki. - powiedziałam. - Mówisz, czy nie? - dodałam, widząc jak powoli dociera do niego mój przekaz.
-Nie wejdziesz tam. - powiedział. - Wstęp mają tam tylko mężczyźni i prostytutki.
-To przebiorę się za prostytutkę. - powiedziałam po chwilę. - Albo ty tam pójdziesz.
-Mnie już znają. I z tego, co wiem, to policja już się tym zajmuje. Nie martw się. - zakończył, ale ja nie miałam zamiaru dawać za wygraną.
**Kendall**
Leżałem na brudnej, zimnej podłodze. Byłem poważnie obolały, ale miałem nadzieję, że to zaraz minie. Ci kolesie zdążyli mnie już porządnie skopać.
Przekręciłem się na plecy, czując w ustach smak krwi. Kilka porządnych ciosów w szczękę i wizyty u dentysty poszły w cholerę. Miałem talent do pakowania się w kłopoty, ale porwanie to dla mnie nowość. Miałem tylko nadzieję, że szybko mnie znajdą i sprowadzą do domu.
Ciężko mi się oddychało. To pewnie przez te kopnięcia w klatkę piersiową. Dyszałem, czekając na jakikolwiek ruch. Ale i tak wiedziałem, że kiedy te drzwi się otworzą, to będzie oznaczało kolejną fazę w biciu. A nie chciałem, żeby posunęli się jeszcze dalej.

piątek, 29 sierpnia 2014

Teen Wolf - Scott i Kira + Liam

Cześć... Wzrok Was nie myli. Nagłówek, a raczej tytuł serialu, który... który ostatnio zaczęłam oglądać. Zaczęło się niewinnie. Zdjęcie Crystal Reed jako Lizzy na moim blogu, potem "twórczość" na Naszej Klasie... A ponieważ chwilami nie mogłam się połapać, o czym ta dziewczyna pisze.
Potem Tylor Posey wpadł mi w oko... Oj, on jest taki słodki... Widziałam z nim "Pokojówkę na Manchattanie" i "Na własną rękę". Ładny był z niego dzieciak. Nie wiem, czy tylko dlatego tak lubię Scotta. Jako postać bardzo mi przypomina Clarka Kenta, którego oglądałam w "Smallville". Dokładnie to samo podejście. "Uratujemy wszystkich. Nikt już nie zginie". Podoba mi się to podejście Superbohatera. Dobra, bo widzę, że się zaczyna. Jak już zaczęłam pisać o jego relacjach międzyludzkich, to lepiej tak skończyć.
Teraz już jestem na bieżąco. Znaczy prawie. Mam jeszcze wtorkowo-środowy odcinek do obejrzenia.
Nie wiem, czemu, ale nie za szczególnie brakuje mi Allison, która umarła. Aktorka odeszła z serialu, bo między nią, a jej postacią jest zbyt duża różnica wieku. Ale jest Kira, która do naszego wilkołaka świetnie pasuje. Rety, od razu się za to wzięłam? Poważnie?
Właściwie, to lubię Allison i Scotta, ale w opowiadaniach. tam sprawa wygląda trochę inaczej. Jest bardziej słodko, widać, że jej na nim zależy. W serialu był dobrze... W drugim sezonie, przez kilka odcinków. Ona znała jego tajemnicę i było super. jednak rodzina za bardzo ją zmanipulowała. Podobała mi się scena zszywania rany:
Jak na mój gust, to był niezły Hardcore. Cały odcinek miał charakter przyczynowo-skutkowy. Kiedy zobaczyłam u niego tę ranę na początku odcinka, pomyślałam: "Ej, co jest grane? Jego da się tak urządzić?" Potem retrospekcje wszystko wyjaśniły. Rana się nie goiła, bo miał wyrzuty sumienia. Potem, jak go już zaszyła... Pochyliła się nad jego twarzą, bo ten nie reagował jak do niego gadała. Chyba zauważyła, że przestał jej oddychać. Ale miała minę... Dobra, to był trzeci sezon.
Wróćmy do Kiry. Niedawno, jakieś dwa, może trzy tygodnie temu był odcinek "Time of Death", gdzie Scott "umierał". Cały czas przypomina mi się ta scena w kostnicy, kiedy leżał w tej lodówce, a ta go przywracała. Obudził się z krzykiem. Jednak jej dotyk od razu go uspokoił. Tam w tytule jest link do sceny, zobaczcie sobie. Przypominam, że ta pierwsza scena z zabijaniem Liama tylko mu się śniła. Może to Kira jest nową kotwicą? No i podobają mi się ich rozmowy na łóżku. Nie w łóżku! Nie mylić, świntuchy!
Tak, czy owak, Scott jest teraz prawdziwym alfą. Potrafi się kontrolować. Nawet podczas pełni. Nie musiał nikogo zabijać, bo jego siła pochodzi od samego niego i jego osobistych cnot. Nie za bardzo umiem się teraz wysłowić, a nie bardzo pamiętam słowa Deatona, który to tak fajnie tłumaczył.
Scott jest alfą. A to oznacza, że prędzej, czy później musiał kogoś ugryźć. Bardzo mi się podobała ta scena, gdyż sam McCall zrobił to właściwie przez przypadek. gdyby SMC nie chwycił zębami ręki Liama, on by spadł z dachu szpitala, a tego nikt by nie zniósł. Cała sytuacja z Liamem mocno mnie bawiła, bo chłopak spanikował i uprowadził dzieciaka. No miał prawo, bo to był w sumie jego pierwszy raz.
Potem ich relacje bardzo przypominały mi pierwszy sezon. Scott był Dereckiem, a Liam Scottem. Przełomowy fragment to porwanie Liama i moment, kiedy on za każdym razem się wspinał i spadał, bo nie miał siły. Kiedy w pewnym momencie chwyciła go czyjaś ręka i wyciągnęła. Potem okazało się, że Scott, a byłam pewna, że to właśnie on. Tak, poryczałam się na tym momencie i wcale się tego nie wstydzę. Kiedy go tulił i powtarzał "Już dobrze", rety... Wyszło, jakby na prawdę byli braćmi:
Może jeszcze poruszę któryś z tych tematów, kto wie... W notesie jeszcze mam: 
Odcinka jeszcze nie widziałam, ale to nie znaczy, że nie bawiłam się suwakiem. Peter Dobroczyńcą? No bez jaj! A to włamanie do skarbca po co było? Dla hecy? Poza tym, sprawa, że nadnaturalny zabija innych nadnaturalnych mocno śmierdzi. 
I tak wygląda moja notatka w skrócie. Wiem, jak to może wyglądać. Poprzedni post jest o Violettcie, a Teen Wolf znacznie odbiega od tego tematu. Pisze to sobie, aby się wyżyć, po prostu. nazywam tego bloga "śmieciami", bo wiem, że mam tu samowolkę. I dlatego też przeczuwam, że nikt tego nie czyta. Czy czyta? Hmm? Mam dość szeroki gust, jak widać. 

środa, 27 sierpnia 2014

Violetta w TVN7

Widziałam dzisiaj reklamę w telewizji. Teraz piszę to po edycji. Ponieważ nagrałam i przesłałam zwiastun:
Jak ktoś ma chomika, chce ściągnąć sobie ten zwiastun, to proszę: [KLIK] W tym folderze jest nagrany filmik. Jak coś jest nie tak, to przepraszam. 
I jeszcze obrazek, który znalazłam w grafikach: 
TVN7 będzie emitowała serial od 1 września. Wydaje mi się, że telewizja będzie emitowała serial od poniedziałku do piątku (przynajmniej mam taką nadzieję).
Premiera: Poniedziałek, 1 września, godz. 18:00
Powtórka pierwszego odcinka: Wtorek, 2 września, godz. 7:10

Opis ze strony oficjalnej TVN7:
Serial „Violetta" to historia utalentowanej nastolatki, która po kilku latach pobytu w Europie powraca do swojego rodzinnego Buenos Aires. To w tym miejscu odnajduje przyjaciół, odkrywa prawdziwą miłość oraz rozwija pasję do muzyki.
Mam taki zeszyt.
Dziewczyna pięknie śpiewa. Głos odziedziczyła po matce, znanej aktorce musicalowej, która zginęła tragicznie w wypadku, kiedy Violetta była dzieckiem. Ojciec dziewczyny Germán to człowiek sukcesu. Jest wobec Violetty bardzo wymagający i nadopiekuńczy. Ukrywa przed nią wszelkie informacje dotyczące matki, ponieważ boi się, że spotka ją ten sam los. Wie, że Violetta ma talent muzyczny, więc zapisuje ją na lekcje gry na fortepianie, ale nie pozwala angażować się w śpiewanie i aktorstwo. Germán wierzy, że potrafi wychować córkę w luksusie i izolacji, strzegąc jej w domu jak w niedostępnej twierdzy. Do czasu.
Życie dziewczyny staje na głowie, kiedy po powrocie do Buenos Aires poznaje Angie, swoją guwernantkę, która naprawdę jest jej ciotką. To właśnie z jej pomocą Violetcie udaje się potajemnie dostać do Studia 21, niezwykle ekskluzywnej i prestiżowej szkoły dla najbardziej utalentowanych młodych artystów. Tam odkrywa swoje zamiłowanie do muzyki i poznaje prawdziwych przyjaciół: Tomása i Leóna.
W postać głównej bohaterki wciela się Martina Stoessel, siedemnastolatka, która w Ameryce Łacińskiej ma status prawdziwej gwiazdy porównywanej do Shakiry czy Jennifer Lopez. „Tini" jak nazywają ją fani, ma urodę, talent aktorski, wokalny i przede wszystkim temperament. I status jednej z najpopularniejszych nastolatek na świecie!
Serial w rekordowo krótkim czasie podbił serca telewizyjnej widowni i osiągnął olbrzymi sukces m.in. w Argentynie, Włoszech, Hiszpanii, Francji i Rumunii. Źródło: [KLIK]

Zajrzałam jeszcze do Programu w necie (http://tv.wp.pl/). Mam Opisy trzech pierwszych odcinków!




Dzisiaj tu już koniec notki. Jak nagram zwiastun, to uzupełnię post. tylko będę musiała przesłać na swój kanał i tak dalej. 
I jeszcze jedno. Piszę bloga o Violettcie: [KLIK] To moja alternatywna wersja drugiego sezonu. Zapraszam! 

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

LA is Ours - Sukienki na bal jesienny

Ten wpis jest załącznikiem do odcinka 14/15 (prawdopodobnie). Pokazuję sukienki na życzenie jednej z czytelniczek. 
Pod jednym z odcinków czytelniczka poprosiła mnie, żebym pokazała sukienki na bal jesienny. Postanowiłam się jakoś zmotywować i poszukać w google sukienek z epoki, które odpowiadałyby moim wyobrażeniom.
Lizzy 

Madison

Nathalie

No i to by było na tyle. Relacja z balu już za jakieś dwa tygodnie. I jeszcze w bonusie, sukienka, którą Lizzy dostała od Generalissimusa: 




poniedziałek, 23 czerwca 2014

Młodzi Muszkieterowie

"Young Blades" to trzynasto odcinkowy serial produkcji kanadyjskiej z 2005 roku. Dzisiaj o nim piszę, bo przydałoby się gdzieś opisać wiersze Ramona, które mi się przydadzą, a przynajmniej niektóre. Lecz zanim to nastąpi, przyda się drobniutki wstęp, a ponieważ nie bardzo mam na to natchnienie, uraczę Was opisami z filmwebu i Wikipedii:
Reżyseria: Richard Martin i Ron Oliver
Scenariusz: Russ Cochrane, Gillian Horvath i Matthew Newman
Muzyka: Michael Thomas
Scenografia: Andrew Deskin
Kostiumy: Heather Douglas
Opis, który wcześniej przeczytałam na zdjęciu okładki płyty DVD:
Po brutalnej śmierci ojca i aresztowaniu brata piękna Jacqueline postanawia dołączyć do legendarnego grona Muszkieterów.Syna legendarnego D'Artaniana, młodego naukowca Siroca, poety Ramona. By dopiąć celu przybiera imię Jacques i w męskim przybraniu ukazując znakomitą znajomość sztuk walki szybko przekonuje kapitana Duvala, że jest odpowiednim uzupełnieniem heroicznej drużyny. Jacqueline szybko zdobywa zaufanie nowych towarzyszy, jednak podczas jednej z szermierskich potyczek D’Artagnon II odkrywa jej prawdziwe oblicze, a wraz z nim niezwykłą urodę. Młodzi muszkieterowie razem stawiają czoło różnym niebezpieczeństwom...
Obsada: 
Tobias Mehler jako d'Artagnan

Karen Cliche jako Jacqueline Roget/Jacques Leponte

Mark Hildreth jako Siroc

Zak Santiago jako Ramon Montalvo Francisco de la Cruz

Bruce Boxleitner jako kapitan Marvin Duvall

Robert Sheehan jako książę Ludwik

Michael Ironside jako kardynał Mazarin

Sheena Easton jako królowa Anne (zapewne Anna Austriaczka) 

Skoro formalności mamy już za sobą, pora zacząć te wierszyki. Podobają mi się, ponieważ są zabawne, ale to zależy od tłumaczenia. Ten znam z pamięci i lektora TVP1:
Z wierzchu czerwony, 
W środku całkiem blednie. 
Mówi, że jest dzielny,
Ale to są brednie. 
Z odcinka 1 "Wanted".
Na razie jeden, a ponieważ to jest jeden z tych postów, który ciągle będzie edytowany. Jeszcze ich kilka dojdzie. 


Bibliografia:
http://www.filmweb.pl/serial/Muszkieterowie+-+nowe+pokolenie-2005-265022
http://pl.wikipedia.org/wiki/M%C5%82odzi_muszkieterowie